poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Rozdział 13

*Eian*

Kolejna poranna pobudka. 7:10, a McNeely juz na nogach ~ po prostu cud. Zastanawiam się tylko czemu próby muszą być tak wcześnie? Brandon nie ma co robić?
Leniwie zwlokłem się z łóżka i udałem się do łazienki. Zimny prysznic na rozbudzenie to jest to czego potrzebowałem.
- Eian! Zaraz twoja banda znajomych wpadnie a tu taki bajzel! - brat wpadł do łazienki i nawrzeszczał na mnie.
- To Ty zrobiłeś wczoraj bałagan, nie ja. - broniłem się, ale i tak nie miało to sensu.
Naszą kłótnię przerwał dzwonek do drzwi.
- Ja otworzę. - zadeklarowałem i bez koszulki ruszyłem do drzwi. Gdy je otworzyłem zobaczyłem cały zespół. - Wejdźcie. Ja zaraz do Was dołączę. - oznajmiłem i poszedłem szybko się ogarnąć.

Po kwadransie dołączyłem do The Heirs i zaczęliśmy próbę. Cały czas zerkaliśmy na siebie z Savką. Może i coś kręci z Flagstadem, ale ja jestem pewien, że to ja, a nie Alex, wpadłem jej w oko.

Później nadszedł czas na obiad. Mój brat przygotował jakąś zupę, więc poczęstowałem znajomych tym.
- Nawet dobre. - rzucił Brennan, wiosłując łyżką w misce.
- No co Ty. To jest pyszne. - powiedział Brandon z pełną buzią.
- Cieszę się, że Wam smakuje. - uśmiechnąłem się do nich.

Po posiłku usiedliśmy w salonie i rozmawialiśmy na temat zbliżającej się trasy. Savannah uśmiechała się do Alexa, a mnie ukuła zazdrość.
Siostra Brandona jest taka piękna, utalentowana... Spodobała mi się od pierwszego wejrzenia. Tak bardzo chciałbym ją mieć... Teraz liczę tylko na to, że ona i Flagstad szybko przestaną ze sobą kręcić...
- Tak sobie pomyślałem, że spotkamy się jutro u Brennana na ostatnią próbę przed ślubem Rylanda... - odezwał się Brandon. - Tylko nie wiem czy on się zgodzi... I jego brat...
- Dla Ciebie wszystko, kochanie. - odparł Bren i cmoknął Hudsona w usta.
Zdziwiłem się bardzo. Brandon i Brennan razem? Ciekawe jakie jeszcze tajemnice skrywa The Heirs...


--------------------------------------
Witajcie serdecznie!
W piątek (19.08.) wystartował nowy blog, także z The Heirs.
Głównym bohaterem jest Alex - karawaniarz, który niespodziewanie znika.
Czy się znajdzie? Przeczytajcie sami...
Pozdrowionka i do napisania <3

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Rozdział 12

*Brennan*

Savannah poszła z Alexem do jego pokoju, a my biedni musieliśmy siedzieć w salonie i wysłuchać opowiadań pani Michaele Flagstad jakim to jej niedoszły mąż był chamem, a dzieci (z wyjątkiem 'Lexia') to tacy niewdzięcznicy... Okropne nudy.
Oparłem głowę na ramieniu Brandona, a ten najzwyczajniej w świecie splótł nasze palce. Podniosłem na niego wzrok, spojrzenia się spotkały i... Pocałował mnie. Brandon Hudson mnie pocałował! Nie pozostałem mu dłużny i odwzajemniłem całusa. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie.

Gdy Savka i Flaggy wrócili do salonu, Eian oznajmił, że na nas już pora. Zostawiliśmy Alexa samego z mamą i we czwórkę pojechaliśmy do Hudsonów. Tam zjedliśmy szybką kolację (tak, straciliśmy tyle czasu) i wypiliśmy po piwku (Sav daliśmy soczek). McNeely zebrał się do siebie przed 23. Siedzieliśmy we trójkę.
- Savka, idź już spać. Jutro z rana próba u Eiana. - Brandon ewidentnie chciał pozbyć się siostry.
- No dobra. Niech Ci będzie. - niechętnie wstała z kanapy i poszła do swojego przytulnego pokoju, zwanego również 'Królestwem Savannah' lub najzwyczajniej sypialnią.
- I co Bren? Zostaliśmy sami... A ja mam tak wielką ochotę na Ciebie... - zmysłowo przeczesał włosy.
- Zgoda. - usiadłem mu na kolana i wpiłem się w jego usta.
Chłopak zdjął moją koszulkę, więc zrobiłem to samo z jego.
- Chodźmy do mnie. Savka czasami lubi chodzić w nocy po wodę do kuchni. - ukochany chwycił mnie za rękę, zabrał koszulki z podłogi i zaprowadził do sypialni.
Gdy byliśmy już w jego pokoju, pchnął mnie na łóżko, a sam nachylił się nade mną. Składał na moich ustach coraz namiętniejsze pocałunki, zdejmował ze mnie rzeczy. Ja robiłem to samo.

Pamiętam swój pierwszy raz. Był on z moją przyjaciółką na obozie. Z początku było naprawdę miło, ale gdy powiedziała mi, że to tylko po to by nie być jedyną dziewicą w klasie... Wszystko runęło. Zerwałem z nią kontakt i od tej pory nigdy tego nie zrobiłem...

- Wiesz co Brandon. Lepiej nie. - odsunąłem się od Hudsona i chwyciłem swoje bokserki, leżące na podłodze. - Przepraszam. - wstałem z łóżka i ubrałem bieliznę.
- Bren, zrobiłem coś nie tak, skarbie? - chłopak przytulił się do moich pleców.
- Nie. Ty robisz wszystko dobrze. To ze mną jest coś nie tak... - łzy zaczęły spływać mi po policzkach.
- Nie płacz, kochanie. - starł moje łzy i posadził z powrotem na łóżku. - Opowiedz mi wszystko, ze szczegółami. - poprosił, a ja po prostu otworzyłem się przed nim. Wiedziałem, że tylko na prawdzie zbudujemy silny i wieczny związek.

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Rozdział 11

*Alex*

Po śniadaniu w domu Hudsonów, udaliśmy się do mnie.
- Lexiu! Przyprowadziłeś znajomych! - moja matka od wejścia zaczęła nas ściskać. - O! Jaka Ty śliczniutka! - zachwyciła się Savką.
- Oh, dziękuję. - dziewczyna uśmiechnęła się uroczo, a jej policzki zrobiły się lekko różowawe.
- Mamo, nie zawstydzaj jej. - odezwałem się. -  A tak w ogóle... To jest Savannah, jej brat Brandon i nasi kumple Brennan i Eian. - przedstawiłem zespół.
- Miło poznać. Michaele Flagstad, mama tego słodziaka. - poczochrała mnie po włosach.
Kocham matkę, ale bez przesady. Zawsze się tak zachowuje, a potem się dziwi, że nie mam znajomych, a tym bardziej dziewczyny.
- Upiekę ciasteczka, a wy już idźcie zrobić tą swoją próbę. - oznajmiła i zniknęła w kuchni.
- To co? Zaczynamy próbę? - spytałem.
- Pewnie. Nie traćmy czasu. - Brandon objął Brennana ramieniem i ruszył w kierunku garażu.
- Ej! Instrumenty są w specjalnym pokoju. Chodźcie za mną. - zawołałem i zaprowadziłem ich do tzw. pokoju muzycznego.

Po próbie usiedliśmy w salonie z moją mamą, która przyniosła nam ciastka. Rozmawialiśmy trochę o naszej twórczości, a trochę moja matka nawijała o mnie.
- A mówiłam już jaki Alex był słodki jak szedł do pierwszej komunii? A jak kończył studia, jaki był dojrzały? - ciągnęła i ciągnęła.
- Sav, chodź ze mną. - szepnąłem dziewczynie na ucho.
Chwilę później siedzieliśmy w swoim pokoju. Chciałem sam jej opowiedzieć o swoich problemach z przeszłości, ale nieco później, więc zabrałem ją z dala od mamy.
- Witam w moim skromnym zakątku. - pokazałem dziewczynie pomieszczenie. - Usiądź. - wskazałem na łóżko. - Chcę Ci coś pokazać. - wziąłem gitarę stojąca obok okna. - To stary utwór mojej grupy, ale chciałem abyś go usłyszała. - poinformowałem ją i zagrałem pierwsze dzięki 'Fending For Yourself'. Savka uśmiechnęła się zachęcająco, więc zacząłem śpiewać.
- To jest niesamowite! - krzyknęła, gdy skończyłem. - Ty sam jesteś niesamowity. - dodała, ale po chwili spuściła głowę. - Znaczy się, jesteś dobrym muzykiem. - poprawiła się nieco zakłopotana.
- Dzięki. - usiadłem obok niej. - Powiesz mi coś więcej o sobie?
- Jasne. A później Ty coś o sobie? - położyła się na poduszki.
- Później, owszem. Na razie nie jestem jeszcze gotowy. - położyłem się tuż przy niej, a ona przytuliła do mnie swoją głowę.
- Kiedy byłam mała, Brandon zawsze mnie pilnował i do teraz tak mu zostało. - zaśmiała się uroczo. - Gdy byłam w związku z Rylandem, tak tym, którego poznaliśmy, myślałam, że to już związek na zawsze. Ale jak zwykle się myliłam... Nigdy mnie nie kochał, a mój brat uświadomił mi to dopiero niedawno. Byłam tak głupia, że przez trzy miesiące wyłam po rozstaniu z nim, nie jadłam, nie piłam, nawet nie spałam, a nie mówiąc już o opuszczaniu pokoju, gdzie panowała totalna ciemność, bo opuściłam rolety... - otworzyła się przede mną.
W tamtej chwili poczułem się wyjątkowo. Ledwo mnie znała, a tak mi ufała.
Objąłem dziewczynę mocniej i w skupieniu jej słuchałem.

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Rozdział 10

*Savannah*

Rano obudziłam się wtulona w Alexa. Rozejrzałam się wokół. Dom Lynchów, a ja byłam naga i leżałam z Flaggym w fotelu. Wstałam w pośpiechu, ubrałam bieliznę oraz koszulkę chłopaka i poszłam do kuchni. Doskonale pamiętałam, gdzie Ry chował tabletki na kaca. Otworzyłam szafkę, wyciągnęłam pudełko, a z niego jedną kapsułkę. Nalałam jeszcze wody do szklanki i połknęłam tabletkę.
- Savannah? - odwróciłam się i zobaczyłam panią Lynch. Była zdziwiona moim widokiem.
- Dzień dobry pani Lynch. - uśmiechnęłam się do niej.
- Co Ty tu robisz? W samej koszulce? - spytała.
- Nocowałam. Ross nas zaprosił. - oznajmiłam i naciągnęłam mocniej koszulkę Alexa.
- Aha. - mruknęła pod nosem i zaczęła szykować śniadanie dla swoich dzieci. Ja i zespół musimy zjeść u siebie.
Wróciłam do salonu i obudziłam Flaggy'ego. Oddałam mu koszulkę i oboje szybko się ubraliśmy. Dopiero wtedy szturnęłam Brandona, Brennana i Eiana. Zebraliśmy się w kilka minut i jeszcze nim Ryland wstał opuściliśmy ich mieszkanie.

Gdy Benko odwiózł nas do domu, przygotowałam tym głodomorom posiłek. Zrobiłam cały talerz kanapek z sałatą, serem, szynką, pomidorem i ogórkiem. Usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść.
- Mmm... Dobre kanapki Savciu. - Alex pochwalił mnie. Zrobiło mi się ciepło na sercu. Lexiu mnie docenia...
- Dzięki. - posłałam mu promienny uśmiech.
- Nie zarywaj do mojej siostry. - Brandon rzucił pół żartem, pół serio i ugryzł kanapkę.
- Ja do niej nie zarywam. Wiem, że jest do mnie za młodziutka. - Flaggy spojrzał na mnie i mruknął okiem.
Ah Lexiu... Taki drobny flirt między przyjaciółmi to chyba nic złego? I zakazanego?
- Ale i tak wolę uprzedzić. - brat kontynuował. - Wiesz, Savka jest młoda i głupiutka. Nie chcę by cierpiała jak po rozstaniu z Rylandem... - opowiadał.
- Odrobina miłości odmieni twoje życie... - zacytował Brennan. - Bynajmniej tak mnie uczyli rodzice.
- Trochę narkotyków również. - dodał Eian, a my wszyscy na niego spojrzeliśmy. - Tak tylko mówię. Nie żebym sam ćpał. - wyparł się szybko.
- My Cię o nic nie osądzamy. To luźna rozmowa przy posiłku. - wtrąciłam się i wstałam by podać im herbaty.
Nigdy nie lubiłam kłótni, więc starałam się temu zapobiegać. I teraz właśnie tak było...

poniedziałek, 25 lipca 2016

Rozdział 9

*Brandon*

Ross, jako dobry kumpel, przyniósł wiśniówkę.
- Opowiadaj, co u Ciebie.- zagadał.
- Ah, wiele się zmieniło. Zatrudniliśmy nowych ludzi do The Heirs, nagrywamy nową EP-kę... A tak prywatnie, to chyba się zakochałem... - westchnąłem na samą myśl o Benko.
- To świetnie. Opowiedz coś więcej. - blondyn zaciekawiony przysiadł się bliżej.
- Osoba ta jest cudowna... Perfekcyjna, utalentowana... Ma takie cudne oczy, milusie włosy i kuszące usta... Mój ideał... - rozgadałem się.
- A to on? Czy ona? - dopytał. Zwierzyłem mu się kiedyś ze swoich odczuć, więc nie zszokowało mnie to pytanie.
- On. - ściszonym głosem zdradziłem mu na ucho.
- A znam go?
- Yhy. Dziś go poznałeś.
- Bre... - zaczął mówić imię.
- Tak. - przerwałem mu. Nie chciałem, by Bren poznał prawdę tak szybko. Nie chciałem go przestraszyć.

Czas mijał szybko. Brennan usnął na moim ramieniu po dwóch kieliszkach, a Eian po trzech. Sav wcisnęła się na fotel obok Alexa, ale nie odpuszczała. We czwórkę opróżniliśmy butelkę do końca.
- Myślę, że na nas już pora. - oznajmiłem i delikatnie budząc chłopaków, wstałem z kanapy.
- Nie zostaniecie jeszcze trochę? - spytał Ross.
- Ja tam chętnie. Nie mam ochoty jechać z pijanym Brennanem samochodem. - odezwała się Savannah.
- To dobry pomysł. - poparł ją Alex.
- Możecie przenocować tutaj. Mama Stormie pewnie nie będzie o to zła. - zapewnił nas Lynch i poszedł do kuchni.
Zostaliśmy sami, ale nie na długo. Ryland wrócił z ogródka i rzucił okiem w moją stronę, a później zerknął na Savkę, która celowo wskoczyła do Flagstada na kolana i zaczęła go całować. Mina RyRy'ego była bezcenna. Moja siostra by jeszcze bardziej go podirytować, usiadła na gitarzystę okrakiem i nie przerywając pocałunków, włożyła ręce pod jego bluzkę.
- Nie tutaj. - szepnął do niej, gdy chciała ściągnąć z niego koszulkę.
- Ale Lexiu... Nie bądź taki... - poczochrała go po włosach i znów wpiła w jego usta.
Ry nie mógł na to patrzeć, więc rzucił krótkie 'Cześć Brandon' i zniknął na schodach.
Zapowiada się interesujący wieczór i ciekawa noc w domu Lynchów...

poniedziałek, 18 lipca 2016

Rozdział 8

*Eian*

Weszliśmy do domu naszych klientów.
- Dzień dobry. - średniego wzrostu brunetka otworzyła nam drzwi. - Zapraszam do środka. Narzeczony zaraz przyjdzie. - oznajmiła i zaprowadziła do salonu.
Bogaty wystrój, idealny porządek... No, no, no... Były Savannah nieźle się z rodzinką urządził. Gdyby tylko coś wynieść, sprzedać i się naćpać...
- Au! Puszczaj mnie Ty s****o!  - usłyszałem nagle krzyk i zobaczyłem jak Sav ciągnie tę dziewczynę za włosy.
Razem z Alexem szybko zareagowaliśmy i osiągnęliśmy Sav.
- Co w Ciebie wstąpiło siostra? - spytał roześmiany Brandon i schował telefon do kieszeni. Jak zwykle nagrywa najlepsze sceny.
- Ona mnie obraziła! A... A... Po za tym zabrała mi Rylanda i jego miłość! - Hudson zrobiła smutną minę, pociągnęła kilka razy nosem i wtuliła głowę w Alexa.
- Tłumaczyłem Ci chyba ze sto razy, że Ry nigdy Cię nie kochał. - Brandon był poirytowany zachowaniem siostry. W sumie mu się nie dziwię. Przez ten incydent możemy stracić klientów.
- Przepraszam. Będę już grzeczna. - Savka zrobiła minę zbitego szczeniaka i schowała twarz pod bluzą Flagstada. Chyba szykuje się miedzy nimi jakiś romansik...

Chwilę później w salonie zjawił się przyszły pan młody.
- Ryland Lynch. - przedstawił się i podał każdemu z nas rękę. - A my już się znamy. - spojrzał na Sav i wyminął ją. - Więc, przyszliście w sprawie ustaleniu repertuaru na nasze wesele... - objął swoją narzeczoną.
- Tak. - Brandon rozsiadł się wygodniej, a Brennan obok niego.
- Proponuję abyście zagrali swoje własne piosenki plus te popularne ostatnio. - odezwała się Daisy (bynajmniej tak mi ją przedstawiono).
- Myślę, że jednak zrezygnujemy. - Savannah wtrąciła się do rozmowy.
- Nie słuchajcie jej. Ma dziś gorszy dzień. - Alex próbował załagodzić sytuację.
- To oczywiste, że wystąpimy z takim repertuarem. - dodał Bren i uśmiechnął się głupkowato.
- Skoro repertuar już ustalony, porozmawiajmy o wypłacie. - w końcu zabrałem głos.
- Proponuję po dwieście pięćdziesiąt dolarów na osobę za całą noc. - odparł Ryland.
- A te dwieście pięćdziesiąt to miałeś na myśli tylko napiwek? - dopytałem.
- A nie da się po na przykład trzysta? - Brandon zaczął się targować.
- Ja tam nawet za tysiąc na osobę nie wystąpię. - Sav zrobiła nadąsaną minę.
- Dwieście pięćdziesiąt i ani centa więcej. – ten cały Ryland był bardzo stanowczy.
- Nie zrobisz wyjątku dla swojego dawnego kumpla i byłej dziewczyny? Pięćset? – Hudson podjął dalszą próbę targowania.
- Hmm… Trzysta pięćdziesiąt i nie więcej. – Lynch założył nogę na nogę i dumnie uniósł głowę.
- Ry, nie bądź już taki. Daj im po te pięćset dolarów na osobę i tyle. – Daisy stanęła po naszej stronie i chwała jej za to.
- Nie. Zostajemy przy mojej propozycji. – spojrzał na nas, a następnie dodał ściszonym głosem do narzeczonej. – Nie powinniśmy się tak rozrzucać.
- Ale mówiłeś, że masz tyyyylllleeee kaaasyyy… - zatoczyła w powietrzu rękoma ogromny okrąg. - …że urządzimy ślub moich marzeń... – popatrzała na niego ze smutkiem.
- No mówiłem, ale taka suma pieniędzy na tak marny zespół… Może znajdziemy lepszy? – zaoferował jej.
- Nie. Ja chcę The Heirs. Ich nowe piosenki są takie fajne, że słuchałabym ich na okrągło...
- Yh… No zgoda. Pięćset dolarów na osobę i The Heirs na naszym weselu. – poddał się.
- Cieszę się, że doszliście do porozumienia, ale z góry uprzedzam, że nie mam zamiaru tam wystąpić. – Savannah, jak zwykle z resztą, musiała dodać coś od siebie. – Alex idziemy. – chwyciła go za dłoń i ruszyła do wyjścia.
- Sav Hudson! Jak dobrze Cię widzieć. – wysoki blondyn, który akurat przyszedł z kuchni, zawołał za nią. – Tyle czasu Cię nie widziałem… Może zostaniecie z zespołem na kolację i porozmawiamy?
- Pewnie Ross. – uśmiechnęła się do niego. – Ale mam jeden warunek. Ta dwójka… - wskazała na Rylanda i Daisy. – Wychodzi.
- Okay. A teraz przepraszam Was na chwilę. Muszę pogonić młodego do roboty. Ogródek sam się nie uprzątnie. – Ross zaśmiał się. – I przynieść dobrą wiśniówkę. - dodał.

------------------------------
Siemka!
Tu Wiki R5er - nadal o Was pamiętam.
Zgodnie z obietnicą - jest Ross!
Jeśli ktoś lubi Daisy Guttridge (która tu jest tylko gościnnie) zapraszam na 'Take Me There'.
Pozdrawiam i życzę udanego wypoczynku!

poniedziałek, 11 lipca 2016

LBA

Witajcie serdecznie po raz drugi w dniu dzisiejszym.

Otrzymałam nominację do LBA od Rikeroholic z bloga 'Young and homeless' za co dziękuję z całego serca <3

 A oto pytania:
1. Blogi o jakiej tematyce/z jakim wątkiem najbardziej lubicie czytać?
Ja najbardziej lubię czytać blogi, które są mieszanką romansu i dramatu lub posiadają wątek homoseksualny.
2. Jakich wątków w fanfiction nie lubicie?
Ja osobiście nie lubię wątków 'przyjaźń -> miłość -> ślub (-> dziecko)'. To takie oklepane.
3. Na co zwracacie uwagę w pierwszej kolejności, gdy wchodzicie na jakiegoś bloga?
Zazwyczaj na styl wypowiedzi, czasami na wygląd.
4. Wolicie czytać długie czy krótkie historie? Ile maksymalnie rozdziałów powinien mieć waszym zdaniem blog, by nie zanudzić?
Trudne pytanie. Lubię i długie i krótkie historie, ale bardziej te drugie (bo w tych dłuuuugich to często jest w kółko ten sam wątek). Maksymalna liczba rozdziałów - hmm... Jeśli ma ciekawą fabułę to może do około 40 - 50, ale taki optymalny to 20 - 30.
5. Jak lubicie spędzać wolny czas?
Pisząc fanfiction i słuchając muzyki.
6. Jaki jest wasz wymarzony zawód?
Karawaniarz ;) A tak serio to może fotograf lub pisarz.
7. Jakie jest wasze ulubione zwierzę?
Kot. Chociaż lemury i lisy też są urocze ;) [Rikeroholic wie o czym myślę ;)]
8. Wolałybyście nie mieć przez cały tydzień prądu czy wody?
Zdecydowanie wody - zawsze można kupić w sklepie butelkową, a prądu już nie.
9. Co byście robiły gdybyście nie miały przez cały dzień wody/ prądu?
Wprosiłabym się do koleżanki pod pretekstem 'Dawno Cię nie widziałam...' i miło spędziła z nią dzień.
10. Czy jest jakaś książka, która Wam się nie podobała, przeczytanie jej było dla Was męczarnią i stanowczo byście jej nie polecały?
Zdecydowanie "Krzyżacy" H. Sienkiewicza. Przeczytałam chyba tylko z 30 stron.
11. Czy waszym zdaniem wiek świadczy o inteligencji?
Wg mnie nie. Niektórzy szybciej się uczą, lepiej zapamiętują, a inni później. Czasami nawet ktoś młodszy od nas może nas zaskoczyć większą wiedzą na jakiś temat.

Ja nominuję:
* Tinsley 'Trust Me'
* Zakręconą Pozytywnie 'Wszystko zaczyna się od nowa'
* Księżycową 'The story of our love'

Pytania dla Was:
1. Dlaczego zdecydowaliście się na taką tematykę bloga?
2. Wolicie pobierać muzykę z internetu (MP3) czy kupować płyty (CD)?
3. Wolicie oglądać filmy w kinie czy w domu?
4. Bez czego nie jesteście w stanie wyjść z domu?
5. Czy macie jakieś fobie?
6. Wolicie papierową wersję książki czy mobilną (np. na tablecie)?
7. Co najbardziej cenisz sobie w ludziach?
8. Czy macie swój wzór do naśladowania (rodzice, przyjaciele, idole)? Jeśli tak to kto?
9. Czy uważacie, że jeśli ktoś jest bogatszy od innych jest lepszy?
10. Co byście zrobili gdybyście wygrali kilka/kilkanaście milionów w totolotka?
11. Czy jest jakieś miejsce na ziemi, które bardzo byście chcieli zobaczyć?

To wszystko na dziś. Zapraszam na nowy rozdział pod spodem.
-----> Rozdział 7 <-----
Pozdrowionka :*