*Brennan*
Savannah poszła z Alexem do jego pokoju, a my biedni musieliśmy
siedzieć w salonie i wysłuchać opowiadań pani Michaele Flagstad jakim to jej
niedoszły mąż był chamem, a dzieci (z wyjątkiem 'Lexia') to tacy
niewdzięcznicy... Okropne nudy.
Oparłem głowę na ramieniu Brandona, a ten najzwyczajniej w świecie
splótł nasze palce. Podniosłem na niego wzrok, spojrzenia się spotkały i...
Pocałował mnie. Brandon Hudson mnie pocałował! Nie pozostałem mu dłużny i
odwzajemniłem całusa. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie.
Gdy Savka i Flaggy wrócili do salonu, Eian oznajmił, że na nas już
pora. Zostawiliśmy Alexa samego z mamą i we czwórkę pojechaliśmy do Hudsonów.
Tam zjedliśmy szybką kolację (tak, straciliśmy tyle czasu) i wypiliśmy po piwku
(Sav daliśmy soczek). McNeely zebrał się do siebie przed 23. Siedzieliśmy we
trójkę.
- Savka, idź już spać. Jutro z rana próba u Eiana. - Brandon
ewidentnie chciał pozbyć się siostry.
- No dobra. Niech Ci będzie. - niechętnie wstała z kanapy i poszła do
swojego przytulnego pokoju, zwanego również 'Królestwem Savannah' lub
najzwyczajniej sypialnią.
- I co Bren? Zostaliśmy sami... A ja mam tak wielką ochotę na
Ciebie... - zmysłowo przeczesał włosy.
- Zgoda. - usiadłem mu na kolana i wpiłem się w jego usta.
Chłopak zdjął moją koszulkę, więc zrobiłem to samo z jego.
- Chodźmy do mnie. Savka czasami lubi chodzić w nocy po wodę do
kuchni. - ukochany chwycił mnie za rękę, zabrał koszulki z podłogi i
zaprowadził do sypialni.
Gdy byliśmy już w jego pokoju, pchnął mnie na łóżko, a sam nachylił
się nade mną. Składał na moich ustach coraz namiętniejsze pocałunki, zdejmował
ze mnie rzeczy. Ja robiłem to samo.
Pamiętam swój pierwszy raz. Był on z moją przyjaciółką na obozie. Z
początku było naprawdę miło, ale gdy powiedziała mi, że to tylko po to by nie
być jedyną dziewicą w klasie... Wszystko runęło. Zerwałem z nią kontakt i od
tej pory nigdy tego nie zrobiłem...
- Wiesz co Brandon. Lepiej nie. - odsunąłem się od Hudsona i chwyciłem
swoje bokserki, leżące na podłodze. - Przepraszam. - wstałem z łóżka i ubrałem
bieliznę.
- Bren, zrobiłem coś nie tak, skarbie? - chłopak przytulił się do
moich pleców.
- Nie. Ty robisz wszystko dobrze. To ze mną jest coś nie tak... - łzy
zaczęły spływać mi po policzkach.
- Nie płacz, kochanie. - starł moje łzy i posadził z powrotem na
łóżku. - Opowiedz mi wszystko, ze szczegółami. - poprosił, a ja po prostu
otworzyłem się przed nim. Wiedziałem, że tylko na prawdzie zbudujemy silny i
wieczny związek.
Piękne, piękne, piękne!!!
OdpowiedzUsuńJak ja uwielbiam cute gay scenes ;)
Pozdrawiam serdecznie i czekam na next.